poniedziałek, 27 stycznia 2014

Przypływ zombi

       Siedem lat temu w moim rodzinnym miasteczku zdarzyło się coś dziwnego. Moja młodsza  siostra wybiegła z domu z krzykiem, a za nią tata cały zakrwawiony z siekierką.  
   
       Lili złapała mnie za rękę i zaciągnęła mnie do mojego małego żółtego malucha.
 
                  Po paru godzinach, bardzo długich godzinach dotarłyśmy do cioci Marysi. Ciocia ku naszemu zdziwieniu również była ZOMBIE. I znów  wsiadłyśmy do autka. Po kolejnych paru godzinach byłyśmy u babci Lodzi. Na szczęście okazał się, że   babcia była jak my, do czasu.

                    Po kolejnych paru godz. na nasze nieszczęście babcia była zombi. Nie miałyśmy już do kogo jechać gdy nagle zadzwonił mój chłopak (rozmowa brzmiała mniej więcej tak):
Michał:    Halo, halo kotku!
Ja: Halo misiu gdzie jesteś!
Lili: Przerwało? Niewierze. Wisz co, znam miejsce w którym możemy się  schować. Tylko to jedna mała przeszkoda, to 8 mil z tond.
Ja: Wsiadaj jedziemy!!!!!

poniedziałek, 1 lipca 2013

Imagin 2/2

Trzy miesiące po mojej tragedii pojawił się JAMES.Wiedziałam kim jest. Był bardzo podobny do Harry'ego. Gdy następnego dnia przyszedł do mnie Harry to zapytał czy jestem w stanie mu wybaczyć.
-Nieeeee!- i zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem.
Ale on pukał i dzwonił, aż powiedziałam , że zadzwonię po policje.
Po paru minutach usłyszałam pukanie do drzwi.
-Nie mam ochoty z tobą rozmawiać Harry!- krzyknęłam.
-Ale tu nie Harry!
-A kto ?
-James .
-Jak dawno Cie nie widziałam. Wejdź.
-Dzięki.
-Ale jeśli myślisz, że do niego wrócę to się grubo pomyliłeś!
-Ale ja nie w tej sprawie.
-To po co przyszedłeś ?
-Odwiedzić Cię Moniko.
-Przejdziemy się?
-Ok.
Z Jamesem rozmawiało mi się tak jak z Harrym, a nawet lepiej.
Bo umiał mnie wysłuchać , a w pewnym momencie pocałował mnie. Ja jak głupia uciekłam do domu.
W dniu w którym James miał lecieć powrotem do Londynu, to zrozumiałam, że to była najpiękniejsza  chwila w moim życiu. Wsiadłam do auta i pojechałam na lotnisko. A w 1/3 drogi zabrakło mi paliwa i biegłam ile sił w nogach , ale samolot odleciał.

czwartek, 27 czerwca 2013

Imagin 1/2

Moja historia zaczęła się 2 lata temu . Tego dnia przyjmowałam zamówienie w mojej rodzinnej , włoskiej restauracji. Zdążyłam złożyć zamówienie i wtedy pojawił się ON,  nie znałam wtedy jego imienia. Musiałam podejść, żeby mógł złożyć zamówienie. Podeszłam i on zamówił spaghetti, a  gdy zaniemówienie było gotowe, wzięłam je  i gdy miałam położyć je na stoliku wywaliłam się ma podłogę zrzucając z ręki talerz. Szybko wstałam i przeprosiłam go, po czym  pobiegłam do toalety. Gdy wyszłam  z łazienki  na moje nieszczęście ON tam siedział . A do drugiego talerza spaghetti nie dali mi się zbliżyć. No i  dobrze. Gdy zamknęłam restauracje , ON podszedł do mnie i zapytał:
-Jak się nazywasz ?
-Monika .
-Ja jestem Harry . Pójdziesz ze mną na pizze ?
-Tak.-odpowiedziałam zająkniętym głosem.
Dał mi swój numer telefonu.
-Nie mogę się już doczekać.-powiedział Harry
Po pizzy zaprosiłam go na lody. I tak poznaliśmy się z Harrym.
* * *
 Półtora roku po naszym poznaniu się pojawiła się Rose - była dziewczyna Harry'ego. Gdy się pojawiła od razu nasunęła mi się myśl, że chciała mi odebrać Harry'ego. Jak się okazało nie myliłam się. Ze wszystkich sił starałam się, żeby Harry spędzał ze mną więcej czasu niż z nią. Harry tego nie zauważał, że przy każdym spotkaniu Rose przymilała się do niego.
Minął miesiąc. Rose owinęła sobie Harry'ego wokół małego palca. Ale tylko ja widziałam jaka ona była naprawdę. Nikt oczywiście nie chciał mnie słuchać, gdy mówiłam prawdę o Rose. A prawda była taka, że Rose była rozkapryszona księżniczką. Każda osoba, której to mówiłam nie wierzyła mi, ponieważ wydawała się taka słodka.
Po kolejnym miesiącu zerwał ze mną dla niej. Walczyłam o niego zawzięcie. Ale ona nie dawała za wygraną. Martwię się o to, że on nigdy do mnie nie wróci.
Po pół roku Harry znowu chciał do mnie wrócić, ale ja nadal miałam złamane przez niego serce.